Fototerapia: Jak profesjonalna sesja portretowa może stać się narzędziem budowania pewności siebie?
Zdarza Ci się patrzeć w lustro i widzieć tylko to, co chciałabyś zmienić? „Zbyt widoczne zmarszczki”, „nie ten profil”, „zmęczone oczy”. W świecie, w którym zewsząd atakują nas filtry wygładzające rzeczywistość, łatwo zgubić kontakt z własnym, prawdziwym pięknem. Często słyszę od kobiet, które trafiają do mojego studia w Żorach: „Michał, ja jestem niefotogeniczna”.
To jedno z największych kłamstw, jakie wmawiamy sami sobie.
Jako fotograf z 15-letnim doświadczeniem wiem jedno: nie ma ludzi niefotogenicznych. Są tylko ludzie, którzy jeszcze nie zobaczyli siebie oczami kogoś, kto patrzy na nich z akceptacją i życzliwością. I tu wkracza pojęcie, o którym mówi się coraz głośniej – fototerapia i fotografia terapeutyczna. To coś znacznie więcej niż „robienie zdjęć”. To proces, w którym aparat staje się narzędziem do odzyskiwania pewności siebie.
W tym artykule opowiem Ci, jak to działa, dlaczego Twój mózg potrzebuje dobrego portretu i jak sesja zdjęciowa może stać się punktem zwrotnym w Twoim postrzeganiu samej siebie.
Fototerapia a Fotografia Terapeutyczna – o co w tym chodzi?
Zanim przejdziemy do emocji, uporządkujmy pojęcia, bo to ważne. W psychologii Fototerapia (PhotoTherapy) to metoda pracy, gdzie certyfikowany terapeuta używa zdjęć pacjenta do leczenia traum czy zaburzeń. To dzieje się w gabinecie lekarskim.
To, czym zajmuję się ja i co możesz przeżyć podczas profesjonalnej sesji, to Fotografia Terapeutyczna (Therapeutic Photography). Różnica jest subtelna, ale kluczowa. Nie jestem terapeutą, nie stawiam diagnoz. Jestem fotografem, który tworzy bezpieczną przestrzeń. W tej przestrzeni, poprzez proces twórczy, rozmowę i „bycie widzianą”, dzieje się magia. To autotrapia poprzez sztukę.
Nie musisz mieć „problemu”, żeby skorzystać z jej mocy. Wystarczy, że czujesz potrzebę zrobienia czegoś dla siebie, zatrzymania się w biegu i spojrzenia na siebie z nowej perspektywy.
Mechanizm lustra: Zobaczyć siebie oczami innej osoby
Dlaczego tak trudno nam ocenić swój wygląd obiektywnie? Charles Cooley, socjolog, nazwał to zjawiskiem „jaźni odzwierciedlonej”. Budujemy obraz siebie na podstawie tego, jak – naszym zdaniem – widzą nas inni. Problem w tym, że w naszej głowie często siedzi „Wewnętrzny Krytyk”, który ten obraz zniekształca.
Mamy też w głowie tzw. „Mentalne Selfie”. To wyobrażenie o naszej twarzy, które często zatrzymało się 5 czy 10 lat temu, albo jest zlepkiem naszych kompleksów.
Profesjonalna sesja portretowa działa jak „twardy reset” dla tego wyobrażenia.
Wyobraź sobie moment: przychodzisz na sesję, początkowo spięta. Rozmawiamy, pijemy kawę, powoli oswajasz się z obiektywem. Ja nie każę Ci pozować w sztucznych pozach. Szukam Twojego prawdziwego uśmiechu, tego błysku w oku, gdy mówisz o swojej pasji, tego spokoju, gdy patrzysz w okno.
A potem pokazuję Ci zdjęcie na ekranie aparatu.
To moment, który uwielbiam. Widzę konsternację, a potem uśmiech. „To ja? Naprawdę tak wyglądam?”.
Właśnie wtedy następuje pozytywny dysonans poznawczy. Twój mózg otrzymuje dowód: „Hej, myślałam, że wyglądam gorzej, a to zdjęcie jest piękne”. To pęknięcie w murze kompleksów. Zaczynasz wierzyć, że Twoje piękno to fakt, a nie opinia.
Ciało ma pamięć: Ucieleśnienie (Embodiment)
W dobie pracy zdalnej i życia w social mediach często traktujemy nasze ciała tylko jako „pojazd dla głowy”. Zapominamy o nich, dopóki coś nas nie zaboli. Sesja zdjęciowa to powrót do ciała.
Podczas spotkania w studio czy w plenerze, musisz być „tu i teraz”. Skupiasz się na oddechu, na tym jak układasz dłonie, jak stoisz. To forma uważności (mindfulness).
Dla wielu kobiet sesja kobieca to pierwszy moment od dawna, kiedy mogą poczuć się zaopiekowane. Ktoś dba o to, byś wyglądała dobrze, ktoś poprawia włosy, ktoś mówi: „wyglądasz świetnie”. To karmi naszą potrzebę bycia ważną.
W fotografii, którą promuję, nie chodzi o retusz, który zmienia rysy twarzy i tworzy plastikową maskę. To nie buduje pewności siebie – to ją niszczy, bo tworzy nieosiągalny ideał. Prawdziwa moc płynie z akceptacji. Moim celem jest pokazanie Cię w najlepszym świetle, ale wciąż Ciebie. Zmarszczki mimiczne? To mapa Twoich uśmiechów. Blizna? To ślad Twojej historii. Kiedy zobaczysz je na pięknym, artystycznym portrecie, przestają być wadami. Stają się cechami.
Female Gaze – Siła Kobiecego Spojrzenia
Przez dekady w fotografii dominowało tzw. „Męskie Spojrzenie” (Male Gaze) – uprzedmiotawiające, oceniające kobietę przez pryzmat jej atrakcyjności seksualnej dla odbiorcy.
Współczesna fotografia wizerunkowa i portretowa przechodzi rewolucję w stronę „Female Gaze” (Kobiecego Spojrzenia). I uwaga – nie musi go reprezentować tylko kobieta-fotograf. To kwestia wrażliwości, a nie płci.
W „Kobiecym Spojrzeniu”, które jest mi bliskie, podmiotowość jest najważniejsza.
Nie pytam: „Jak sprawić, byś wyglądała seksownie?”.
Pytam: „Co sprawia, że czujesz się silna? Co sprawia, że czujesz się sobą?”.
Na zdjęciach szukam emocji, atmosfery, Twojej osobowości. Pewność siebie, którą budujemy w ten sposób, jest trwała, bo wynika z Twojego wnętrza, a nie z tego, czy mieścisz się w rozmiar S.
Kiedy warto zdecydować się na taką sesję?
Fotografia terapeutyczna sprawdza się idealnie w momentach przełomowych. Działa jak rytuał przejścia.
Zmiana zawodowa: Nowa praca, własny biznes. Sesja wizerunkowa to sygnał dla świata i dla Ciebie samej: „Jestem profesjonalistką, jestem gotowa”.
Po rozstaniu lub trudnych przeżyciach: To moment na odzyskanie swojej kobiecości i sprawstwa. „Daję sobie prawo, by znów błyszczeć”.
Urodziny (30, 40, 50…): Zamiast bać się upływu czasu, celebruj go. Kobiety dojrzałe mają w oczach historię, której nie mają dwudziestolatki. To jest magnetyczne.
Bez okazji: Po prostu, jako prezent dla samej siebie. Inwestycja w swój dobrostan (wellbeing).
Jak wygląda taka sesja u mnie?
Nie musisz umieć pozować. To moje zadanie, żebyś wyszła dobrze. Twoim zadaniem jest tylko… zaufać.
Rozmowa: Zanim wyciągnę aparat, chcę Cię poznać. Czego się boisz? Co w sobie lubisz?
Bezpieczeństwo: W moim studio w Żorach czy podczas sesji na Śląsku, atmosfera jest luźna. Nie ma presji czasu. Jeśli potrzebujesz przerwy – robimy przerwę.
Światło: Używam światła, które „głaszcze”, a nie „bije po oczach”.
Finał (The Reveal): Moment, gdy otrzymujesz gotowe zdjęcia, to często moment wzruszenia. To nie są tylko pliki jpg. To dowody na to, że jesteś wystarczająca.
Podsumowanie: Twoja historia warta jest uwiecznienia
Pamiętaj, że pewność siebie to nie jest cecha wrodzona. To mięsień, który można ćwiczyć. Profesjonalna sesja zdjęciowa to jeden z najprzyjemniejszych treningów tego mięśnia.
Nie czekaj, aż „schudniesz 5 kilo” albo „będziesz bardziej wypoczęta”. Jesteś właściwa tu i teraz. Jeśli czujesz, że to ten moment, by zrobić coś dla siebie – zapraszam Cię do kontaktu. Niezależnie od tego, czy spotkamy się w Gliwicach, Katowicach czy Żorach – obiecuję, że zobaczysz siebie z nowej, lepszej perspektywy.


:quality(85))